Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 maja 2018

Piekielna miłość - K. N. Haner [przedpremierowo]



Piekielna miłość


Autor: K. N. Haner
Wydawnictwo: Editio Red
Seria: Seria Mafijna (tom 2)
Data premiery: 23.05.2018
Liczba stron: 
Moja ocena: 9/10




Nicole budzi się w jednym z łóżek w meksykańskim domu publicznym. Na zmianę czuje wielki ból i otępienie wywołane silnymi narkotykami. Nie wie co ją czeka i gdzie jest jej nowonarodzony syn. Nie wie nawet czy został przy życiu. Straciła wszystko. Z dnia na dzień coraz szybciej traci nadzieję na ratunek.

Marcus porusza niebo i ziemię by odnaleźć kobietę, która nauczyła go kochać. Wykorzystuje wszystkie kontakty i udaje mi się trafić na pewien trop. Jest gotowy na walkę z Alexem, ale sprawy przybierają niespodziewany obrót, kiedy do akcji wkracza ktoś trzeci. Czy Nicole zostanie wyciągnięta z piekła na ziemi?

Piekielna miłość jest drugim i jednocześnie ostatnim tomem Serii Mafijnej. Kto czytał Zakazany układ ten wie jak bardzo autorka sobie z nas zakpiła, zostawiając z takim zakończeniem. Postanowiła przerwać historię w najbardziej emocjonującym momencie. Kończąc lekturę miałam pragnienie natychmiast sięgnąć po kontynuację. Na szczęście nie musiałam na to długo czekać.

K. N. Haner jak zwykle nie bała się brutalności. Przedstawiony świat jest pełen tajemnic, niebezpieczeństw i lejącej się krwi. Bohaterowie są zdeterminowani i nie wahają się przed podjęciem drastycznych kroków. Tym razem historię poznajemy z aż czterech perspektyw: Nicole, Marcusa, Aleksandra i Diego. Wszyscy pokazują nam swoje prawdziwe oblicza. Opowiadają o swoich przeżyciach i dzielą z nami najskrytszymi myślami. Dzięki temu łatwiej nam zrozumieć co nimi kieruje. Zaciera się granica między dobrem a złem.

Piekielna miłość w niczym nie ustępuje pierwszemu tomowi, a nawet pokusiłabym się na stwierdzenie, że jest jeszcze lepsza! Bohaterowie są świetnie wykreowani, a ich zachowania są sensowne i spójne. Akcja płynie w zawrotnym tempie, ale nie wprowadza to zamieszania, a czytelnik nie gubi się w wydarzeniach. Książkę czyta się niezwykle szybko i płynnie.

Nie często zdarza się, że książka aż tak mnie wciąga. Tym razem wszystko przeżywałam razem z bohaterami. Kibicowałam im całym sercem, które nie raz biło dużo szybciej niż powinno. Skrajne emocje targały mną od początku do samego końca. Po przeczytaniu ostatniej strony czułam smutek, że to już koniec. Żałuję, że już więcej nie spotkam się z Markusem, że Nicole nie będzie miała już szansy zirytować mnie swoim zachowaniem, a Alex nie będzie straszyć po nocach. Niestety to już koniec tej cudownej przygody, ale jestem pewna, że kolejne książki autorki wypełnią pustkę.

Nigdy bym nie pomyślała, że jakiś romans czy erotyk mnie zachwyci. Być może i wy zostaniecie miło zaskoczeni. Polecam sięgnąć po Serię Mafijną i samemu się przekonać.
 Moja rekomendacja w książce:
"Mocna powieść o strachu, zemście, nienawiści i pożądaniu. Pełna napięcia, szokująca, niezwykle wciągająca i wywołująca lawinę emocji. Taka właśnie jest Piekielna miłość. Jesteś gotowa na podróż do brutalnego świata mafii, w którym przetrwać może tylko najsilniejszy? Na rozpalenie zmysłów i pobudzenie wyobraźni? Koniecznie sięgnij po najnowszą książkę Królowej Dramatów i daj się porwać w wir namiętności. Satysfakcja gwarantowana."
***
"Moim kompasem jest Nicole, która każdego dnia uczy mnie nowych rzeczy. I już nie raczkuje w sprawie uczuć. Teraz uczę się latać."
***
„Wspólna śmierć to teraz moje jedyne marzenie. Jedyne”
***
"- Wybacz mi, Nicole - powtarzam te słowa z tysiąc razy. Tulę ją w ramionach i pragnę, by następnym razem, jak się obudzi, powiedziała, że wszystko się ułoży. Sam jednak w to nie wierzę, bo to wszystko moja wina. Ja nie zasługuję na wybaczenie, ale ona zasługuje na to, by w końcu żyć bez strachu."
___________________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce oraz wydawnictwu Editio

piątek, 2 marca 2018

Bieg do gwiazd - Dominika Smoleń



Bieg do gwiazd


Autor: Dominika Smoleń
Wydawnictwo: Szara Godzina
Liczba stron: 316
Moja ocena: 9/10



Adrianna jest młodą dziewczyną, która dopiero wkracza w dorosłość. Ponad 10 lat temu, jeszcze jako mała dziewczynka, podczas wizyty u lekarza usłyszała wyrok. Cukrzyca typu I. W tej chwili jej świat się zawalił, musiała zmienić swoje życie o 180 stopni, rodzice się od niej odwrócili i została ze wszystkim całkiem sama. Dziewczynka szybko wpadła w depresję i boryka się z tym problemem do dzisiaj. Jedyną osobą, która okazuje jej wsparcie i zrozumienie jest babcia, która już nie raz uratowała ją po próbach samobójczych. Ada wraca właśnie z kolejnego leczenia w szpitalu psychiatrycznym. W domu czekają na nią tragiczne wieści. Jej ukochana babcia nie żyje. Zostawiła jednak list, w którym prosi wnuczkę, aby przez 30 dni żyła normalnie, jak typowa nastolatka. Jeśli po tym czasie nadal będzie czuła, że nie chce dłużej żyć na tym świecie, będzie mogła do niej dołączyć. Dziewczyna decyduje się wypełnić ostatnią wolę babci. Robi wszystko według ustalonej listy, a kiedy dotrze do ostatniego punku będzie musiała podjąć ostateczną decyzję. Czy Ada odkryje sens życia?

Dominika Smoleń jest młodą blogerką i autorką. Zadebiutowała w 2015 roku książką Cena naszych pragnień, której nie miałam okazji przeczytać. Z kolei Bieg do gwiazd poznałam jeszcze w fazie powstawania. Od samego początku byłam zachwycona lekturą, która wciągnęła mnie od pierwszej strony.

Całą historię opowiada nam ze swojej perspektywy Ada, która jest narratorką. Dzięki temu, że poznajemy nie tylko suche fakty, ale również przemyślenia głównej bohaterki, dużo łatwiej jest nam wczuć się w jej problemy. Łatwiej nam zrozumieć dlaczego dokonuje takich a nie innych wyborów. Adrianna jest młodą kobietą, która nie wie czego chce od życia. Próbuje odnaleźć się w świecie, ale nie daje już rady. Każdego dnia musi zmagać się nie tylko z cukrzycą typu I, od której zaczęło się wszystko co złe, ale również z brakiem akceptacji i samotnością. 

Rodzice odwrócili się od niej w chwili, w której dowiedzieli się o chorobie. Zamiast pomóc małej dziewczynce w walce z codziennością nie zainteresowali się nawet czym objawia się choroba ich dziecka i jak można mu pomóc. Zamiast tego skupili się na młodszej córce. To wszystko sprawiło, że dziewczyna wpadła w sidła depresji, z którą również musi zmagać się sama. Podczas lektury niejednokrotnie wściekałam się na rodziców bohaterki. Nie wyobrażam sobie odwrócić się od bliskiej osoby w obliczu choroby. W tym wypadku była to dodatkowo siedmioletnia dziewczynka, którą tym bardziej powinno otoczyć się opieką i być dla niej wsparciem, a nie na każdym kroku okazywać jakim jest ciężarem i problemem.

Autorka ma niesamowity talent do pisania historii, które łapią za serce. Obok takiej lektury po prostu nie da się przejść obojętnie.  Jest wstrząsająca, wywołująca wiele emocji i zmuszająca do refleksji, ale również rzetelnie napisana pod kątem szerzenia wiedzy na temat choroby jaką jest cukrzyca. Poza tym, że wiele dowiadujemy się z samej treści, to na końcu książki umieszczony został mały słowniczek przybliżający nam terminy związane z cukrzycą. Moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie. Ja dzięki temu zdałam sobie sprawę jak niewiele do tej pory wiedziałam na temat tej chorobie (i pewnie wielu innych powszechnych chorobach). Skłoniło mnie to do poszerzenia swojej wiedzy. Mimo swojej tematyki książka napisana jest lekko i czyta się ją bardzo szybko.

Jednak Bieg do gwiazd nie jest opowieścią jedynie o chorobach, bólu i wielkim smutku, ale również o miłości, nadziei i sile ludzkiego umysłu. Pojawia się wątek miłosny i kilka męskich postaci. Książka nie jest ani przesadnie przygnębiająca ani opływająca w słodkości. Wszystko jest po prostu idealnie wyważone, a zakończenie wbija w fotel. Długo po skończeniu lektury nie umiałam przejść po nim do porządku dziennego. Historia zakończyła się zupełnie inaczej niż się tego spodziewałam i myślę, że nikt z czytelników nie przewidział takiego obrotu wydarzeń.

To jedna z najlepszych książek, które miałam okazję czytać. Od pierwszej strony chwyta za serce i nie jest kolejnym pustym romansem.  Traktuje o ważnych tematach, które w końcu powinny przestać być tematami tabu. Bieg do gwiazd polecam każdemu, kto lubi gdy książka niesie za sobą jakieś przesłanie i wzbudza emocje. Przekonajcie się sami jak przewrotne potrafi być życie.
Moja rekomendacja w książce:
"Jedna z najlepszych książek, które miałam okazję przeczytać! Bieg do gwiazd to historia świetnie opowiedziana z perspektywy nastolatki chorej na cukrzycę, ale również zgrabnie przemycona wiedza na temat samej choroby. Książka wprost naszpikowana cudownymi cytatami o zakończeniu tak szokującym i wywołującym tyle emocji, że ma się ochotę krzyczeć. Polecam bardzo gorąco!"

Zapraszam do przeczytania fragmentu powieści [klik] oraz mojego wywiadu z autorką [klik].
***
"Dotknęłam palcami blizn na swoich nadgarstkach, na swoich rękach. Czułam wypukłości po ranach, które sama sobie zadałam. Rany, które pomagały mi żyć. Pokazywały, że dalej jestem człowiekiem, chociaż czasem sama w to nie wierzyłam."
***
"Jesteś wyjątkowa, Ado. Nie pozwól sobie wmówić inaczej. Gdybym miał do wyboru nawet milion takich jak Anka, zawsze znalazłbym i wybrałbym ciebie. Coś we mnie wie, że jesteś słusznym wyborem. Nie znamy się długo, ale mam nadzieję, że kiedyś poznam cię lepiej niż samego siebie. Chcę odgadywać twoje myśli i słyszeć twój głos jako pierwszy, kiedy będę się budził, i jako ostatni, kiedy będę zasypiał."
***
"W pokoju miałam wiele powieści. Każda z nich była moją prywatną przepustką do świata fantazji i wyobraźni, do jedynego świata, w którym czułam się bezpiecznie i spokojnie. Do jedynego miejsca, gdzie nie liczyło się to, kim jestem i co czuję. Tu nie istniało pojęcie życia i śmierci. Nie istniało pojęcie bólu i cierpienia. Na końcu każdej historii pojawiał się happy end."
___________________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję autorce Dominice Smoleń
Życzę Ci wielu sukcesów, bo na prawdę zasługujesz na wszystko co najlepsze!

piątek, 5 stycznia 2018

Pax - Sara Pennypacker, Jon Klassen



Pax


Autor: Sara Pennypacker
Ilustracje: Jon Klassen
Tłumacz: Dorota Dziewońska
Liczba stron: 293
Moja ocena: 9/10


Pięć lat temu dwunastoletni Peter wybrał się na spacer do lasu. Znalazł norę, w której leżał maleńki, przemarznięty lisek. Nie zastanawiając się ani chwili zabrał go do domu i zaopiekował się nim. Od tego czasu chłopiec i lisek, który otrzymał imię Pax są nierozłączni. Najlepszych przyjaciół łączy niepowtarzalna więź, ufają sobie bezgranicznie i skoczyliby za sobą w ogień. Nie wyobrażają sobie życia bez siebie, jednak rzeczywistość okazuje się być bardzo okrutna. Wielkimi krokami zbliża się wojna, ojciec Petera idzie do wojska, a on sam zmuszony jest zamieszkać z dziadkiem, którego ledwo zna. Co więcej musi wypuścić ukochanego lisa do lasu. Żaden z nich nie potrafi pogodzić się z tą sytuacją. Pax nie opuszcza miejsca, w którym został porzucony, a Peter już pierwszej nocy wymyka się z domu i postanawia przemierzyć 500 km aby odnaleźć przyjaciela. Niestety szczęście mu nie dopisuje i w trakcie podróży potyka się łamiąc nogę. W tym momencie poznaję Violę – kobietę mieszkającą z dala od ludzi, która postanawia mu pomóc. Dzięki niej chłopiec czuje, że jest szansa na powodzenie misji. Lis w tym czasie musi nauczyć się żyć w dzikim lesie, odkryć świat, którego nigdy wcześniej nie znał. Do tej pory mieszkał w domu, miał ciągły dostęp do karmy i ciepłego łóżka. Nagle musi odnaleźć się w lesie, którego zasady nie są mu znane. Przy życiu trzyma go nadzieja, że jego chłopiec wróci, to dla niego każdego dnia walczy o przetrwanie. Czy dwunastolatkowi uda się dotrzeć na miejsce? Czy odnajdzie tam żywego Paxa? Czy przyjaciele znowu będą razem?

Bardzo lubię, kiedy w książkach występują zwierzęcy bohaterowie. Nie mogłam, więc ominąć tej pozycji.

CAŁA RECENZJA DOSTĘPNA TUTAJ!

Dawno nie byłam tak zachwycona książką dla dzieci. Pax to jedna z najcudowniejszych powieść jakie czytałam. 

Dzieło Sary Pennypacker na każdym kroku porównywane jest do Małego księcia. Nawet opis z okładki mówi nam, że jest to „nowoczesna klasyka na miarę Małego księcia”. Muszę powiedzieć, że idealnie pasuje do niej cytat z tejże książki – „jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. 

***
"Pax kochał tego chłopca, czuł się za niego odpowiedzialny i ochraniał go. Kiedy nie mógł tego robić, cierpiał." -str. 32
***
"- No więc jak to jest? Wracasz do domu czy do swojego zwierzaka?
- To to samo - odparł Peter z przekonaniem." -str. 97
***
"Podczas wędrówki nie dawały mu spokoju obrazy wygłodniałych porzuconych zwierząt. Nawiedzały go i znikały niczym oskarżycielskie duchy. Chciałby im powiedzieć, że wie jak to jest, kiedy to jedyna osoba, która Cię kochała i opiekowała się tobą, nagle znika. Jak po takim czymś świat nagle wydaje się wrogi i groźny." -str. 259


środa, 6 września 2017

W rytmie passady - Anna Dąbrowska



W rytmie passady


Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 24.04.2017
Liczba stron: 392
Moja ocena: 9/10


Julita, uczennica liceum, kilka lat temu przeżyła wielką traumę. Wydarzenia z przeszłości sprawiły, że nie potrafi już cieszyć się życiem i być roześmianą nastolatką. Ze strachu jest wycofana i trzyma się na uboczu. Mimo swojego ogromnego lęku lubi chodzić razem z jedyną przyjaciółką na zajęcia fitness, które pomagają jej się odstresować. Podczas jednych z zajęć otrzymuje zaskakującą propozycję zatańczenia w konkursie kizomby. Jest to dla niej szansa na przełamanie paraliżującego strachu. Strachu przed dotykiem. Marcel jest instruktorem tańca, który kocha to co robi. Mężczyzna niedawno dowiedział się o śmiertelnej chorobie swojej mamy. Gdy dowiaduje się o konkursie tańca, w którym do wygrania jest spora suma pieniędzy, nie waha się ani chwili. Ma nadzieję, że wygrane pieniądze pomogą ulżyć mamie w cierpieniu. Brakuje mu tylko partnerki. Za namową przyjaciela prosi o przysługę piękną nieznajomą. W tym momencie, drogi tej pary obcych ludzi łączą się nieodwracalnie. Pierwsze spotkana są bardzo trudne i niezręczne, ale z każdym kolejnym zbliżają się do siebie i pokonują własne bariery, które wcześniej wydawały się nie do pokonania.

Akcję śledzimy z dwóch różnych perspektyw. Na zmianę historię opowiada zagubiona, zamknięta w sobie nastolatka Julita i dojrzały, pewny siebie Marcel. Dzięki temu zabiegowi lepiej poznajemy emocje jakie im towarzyszą. Zauważamy również, że te same wydarzenia są przez bohaterów całkiem inaczej interpretowane. Łatwiej nam także zauważyć jak powoli zmieniają się w całkiem inne osoby, które mają kogo kochać.

Marcel, z którym oglądają się wszystkie kobiety, popełnił w przeszłości kilka błędów, ale teraz próbuje je naprawić. Uwielbia taniec, który jest jego pracą i wielką pasją. To jak o nim mówił hipnotyzowało. Za każdym razem gdy pojawia się wątek jego chorej matki widać jak bardzo ją kocha. Zrobiłby dla niej wszystko. Jest ona jednak jedyną kobietą, którą jest w stanie kochać. Wszystkie jego dotychczasowe związki kończyły się gdy tylko partnerka chciała iść o krok dalej. Interesowały go tylko nic nie znaczące romanse. Wszystko zmienia się jednak kiedy zakochuje się w Julicie. Zmienia się całe jego spojrzenie na świat. Od teraz potrafi cieszyć się małymi rzeczami, których wcześniej nawet by nie zauważył.
W Julicie ta zmiana jest jeszcze bardziej zauważalna. Nie potrafi podnieść się po traumatycznym przeżyciu sprzed lat. Mimo przeprowadzki do innego miasta ciągle żyje w strachu. Nie wychodzi sama z domu, nie odwiedza klubów i nie spotyka się z chłopakami. Każdy nawet najmniejszy dotyk wywołuje u niej paniczny strach i odruchy wymiotne. Dopiero kiedy poznaje Marcela widzi dla siebie szansę na uzdrowienie. Stopniowo zaczyna ufać temu mężczyźnie, a jego dotyk przestaje parzyć. Wspólny taniec daje poczucie wolności. Główna bohaterka od początku zdobyła moje serce. Bardzo łatwo było mi się z nią utożsamić. Bardzo dobrze rozumiałam jej zachowania i ani przez chwilę mnie ono nie drażniło. Myślę, że to dlatego, że widziałam między nami wiele podobieństw.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Dąbrowskiej, ale z cała pewnością nie ostatnie! Kiedy nadarzyła się okazja przeczytania W rytmie kizomby nie wiedziałam o tej książce nic. Byłam dość sceptycznie nastawiona, ale zaryzykowałam i to była świetna decyzja. Spodziewałam się typowego romansu dla nastolatek, a dostałam dużo dużo więcej. Oczywiście nie było idealnie, momentami w moim odczuciu zbyt słodko, a akcja toczyła się zbyt szybko, ale i tak jestem bardzo zadowolona z lektury. Autorka bardzo przyłożyła się do napisania tej powieści i zadbała o każdy detal. Poza nietuzinkową fabułą w książce czeka na nas sporo informacji na temat tańca jakim jest kizomba, a także specjalnie przygotowana play lista.

Powieść napisana jest lekkim i przystępnym językiem, choć sama historia nie należy do najlżejszych. Porusza bardzo ważne i trudne tematy, jest pełna pasji, kiełkującej miłości i bliskości. W rytmie passady wciągnęło mnie od pierwszej strony. Nie umiałam się doczekać momentu, w którym dowiem się jakie straszne wydarzenia spotkały Julitę w przeszłości. Mimo że miałam swoje podejrzenia to nie do końca się one sprawdziły. Kibicowałam bohaterom, a w szczególności Julicie przez cały czas. Pokochałam ją jak przyjaciółkę, dlatego zakończenie odebrało mi mowę. Anna Dąbrowska zafundowała mi taki wybuch emocji, że nadal nie potrafię się pozbierać. Historia z pewnością trafiła do mojego serca i narobiła tam niezłego bałaganu, choć wcale się tego nie spodziewałam.

Jestem pewna, że kiedy już zaczniecie czytać, nie będziecie chcieli przestać. Będziecie zachwyceni opowieścią o poświęceniu, miłości i walce o lepsze jutro.
***
"Cała się trzęsłam, ale tym razem nie chciałam uciekać. Chciałam spróbować się naprawić, by dawna roześmiana Julita Poll mogła powrócić do tego świata, w którym nie ma miejsca na samotność." str. 87
***
"Jedno złe wydarzenie nie powinno aż tak bardzo zaważyć na moim życiu. Powinnam odrodzić się na nowo i spróbować zawalczyć o siebie, nim będzie na to za późno..." str. 146
***
"- Cholerny szczęściarz ze mnie - wyszeptałem, dotykając z czułością bladego policzka Julity. Miałem u swego boku kogoś, kto mnie nie oceniał. Kogoś, kto niczego ode mnie nie wymagał. Nie żebrał o miłosne deklaracje, nie pokazywał ślubnych sukienek w katalogach." str.323

piątek, 10 lutego 2017

Chemia śmierci - Simon Beckett


Chemia śmierci

Autor: Simon Beckett
Tłumacz: Jan Kraśko
Cykl: Dr David Hunter (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 331
Moja ocena: 9/10

Wybitny antropolog sądowy – David Hunter, po stracie dwóch najbliższych osób porzuca dotychczasowe życie w Londynie i przeprowadza się do małego miasteczka Manham. Chce zostawić za sobą wszystkie bolesne wspomnienia, odciąć się od dotychczasowej pracy i wieść spokojne życie lekarza rodzinnego. Nie udaje mu się to jednak na długo, ponieważ w miasteczku dochodzi do brutalnego morderstwa, a miejscowa policja nie jest w stanie sama rozwiązać zagadki. Miejscowi chłopcy odnajdują zmasakrowane zwłoki, w różnych miejscach podrzucane są okaleczone ciała zwierząt, a kilka dni później w tajemniczych okolicznościach znika kolejna kobieta. Najgorszym dla miejscowej społeczności ciosem jest się fakt, że mordercą musi być jeden z mieszkańców. Hunter niechętnie zgadza się pomóc w śledztwie, a kiedy kolejną ofiarą zostaje jego przyjaciółka angażuje się w sprawę całym sobą, nie zważając na niebezpieczeństwo.

Narrator, którym jest sam doktor Hunter, wprowadza nas w swoją opowieść słowami, które od razu intrygują. Pierwsza strona jest po prostu fantastyczna! (zachęcam do przeczytania fragmentu klik) Sprawia to, że powieść wciąga od pierwszej linijki. David jako antropolog sądowy znający się na rzeczy od samego początku nie oszczędza nam opisów rozkładających się zwłok i zajmujących się nimi owadów. Dowiadujemy się jak szybko zaczyna rozkładać się ludzkie ciało i jak długi może być pochód larw wychodzących z ciała, które nie wiedzieć czemu zawsze podążają na południe. Po wstępie, który przyprawia o gęsią skórkę i po mocnych słowach na okładce można oczekiwać najlepszego. A ta powieść w stu procentach spełnia te oczekiwania.

Uwielbiam książki, które podczas czytania wywołują dreszcz emocji i strach. Podziwiam autorów, którzy nie boją się brutalnych opisów i w szczegółowy sposób przedstawiają nawet drastyczne momenty. Mimo że Chemia śmierci nie jest najlepszą książką tego typu, którą miałam okazję poznać, to nie zawiodła mnie i bardzo mi się spodobała. W pierwszej chwili może wydawać się dość schematycznym kryminałem: bohater po przejściach, który przeżył tragedię, małe miasteczko zapomniane przez wszystkich i pierwsze morderstwa w jego historii, które sprawiają, że reporterzy tłumnie do niego przyjeżdżają. Jest jednak w niej coś wyjątkowego, innego i wciągającego, a główny bohater jest dobrze wykreowany. Beckett spisał się świetnie. Sprawił, że przez cały czas czułam podekscytowanie i szybsze bicie serca. Z kolei zakończenie wbiło w fotel, bo jak to bywa w tego typu książkach było niezwykle zaskakujące.

W książce podoba mi się również okładka. Od razu wprowadza nas w klimat powieści, a muchy są genialne i ściśle wiążą się z treścią. Co prawda zrezygnowałabym z czerwonego paska i dodatkowego napisu na przedzie, który mówi nam, że „już po trzydziestu sekundach przechodzi cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz bogu, że to tylko powieść.”, ale nawet z nimi okładka zachwyca.

Zdecydowanie polecam! Niekoniecznie ludziom o stalowych nerwach, ale z pewnością tym, którzy lubią czuć dreszcz emocji podczas czytania. Miłośnicy kryminału koniecznie powinni sięgnąć po tę i inne książki Simona Becketta. Jestem świeżo po lekturze, a już nie mogę się doczekać kolejnych przygód z tym autorem.

Fragment książki
***
"Tydzień po śmierci następuje tak zwany ześlizg. Dlatego zwłoki są takie pomarszczone, jakby pokrywało je za dużo skóry. Zwłaszcza na rękach. W końcu skóra zsuwa się zupełnie, tak jak rękawiczka. Często się jej nie zauważa albo bierze ją za liście." (str. 61)
***
"Istnieje około stu tysięcy gatunków much. Są różnych kształtów i rozmiarów, mają różny cykl życia. Muchy plujki, te zielone i niebieskie, są najpowszechniejsze i należą do rodziny Calliphoridae. Żywią się gnijącą materią organiczną." (str. 177)
***
"Cisza. Tylko ten oddech. Jedno uderzenie serca, drugie i... cichy trzask odkładanej słuchawki."
(str. 217)

wtorek, 9 lutego 2016

Akademia Pennyroyal - M. A. Larson


Akademia Pennyroyal

Autor: M. A. Larson
Tłumacz: Grażyna Chamiele
Wydawnictwo: Mamania
Liczba stron: 368
Moja ocena: 9/10


Akademia Pennyroyal powstała wiele lat temu, aby uczyć młodych ludzi jak walczyć ze złem. Dziewczęta są szkolone na księżniczki, które mają stawić czoło wiedźmom, a chłopcy na rycerzy walczących ze złymi smokami. Ze względu na zbliżające się wielkie niebezpieczeństwo, pierwszy raz w historii przyjmowani są kadeci spoza szlacheckich rodów. Dzięki temu w szkole zjawia się tajemnicza dziewczyna, ubrana w sukienkę z pajęczej sieci i z naszyjnikiem ze smoczej łuski.. Nikt nie wie kim jest ani skąd pochodzi, sama nie zna swojego imienia i nie pamięta co się z nią działo. Nowe koleżanki nazywają ją Evie i pomagają odnaleźć się w nowym, baśniowym świecie. Nastolatka podczas nauki odkrywa swoją tożsamość i szokującą historię rodziny. 

Jak tylko zobaczyłam zapowiedź Akademii, to od razu wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Nie mogłam doczekać się kiedy książka trafi w moje ręce. Okładka już wcześniej zwróciła moją uwagę, ale kiedy paczka do mnie dotarła od razu zakochałam się w tym wydaniu. Kolorystyka oraz motyw smoka i zamku z ukrytymi wiedźmami na okładce, ozdobniki przy każdym rozdziale i użyty papier, twarda oprawa, która jest zadziwiająco lekka. Wszystko jest niezwykle czarujące! 

Bezimienną dziewczynę poznajemy podczas jej wędrówki przez niebezpieczny, nawiedzony las. Jej celem jest Akademia Pennyroyal, o której nie wie zbyt wiele. Na początku czujemy się zagubieni. Nie wszystko zostaje od razu wyjaśnione, a prawdę poznajemy stopniowo, razem z bohaterką. Mimo że nastolatka nie wie nic o świecie, w którym się znalazła, a nawet o swoim pochodzeniu, to nie jest jest przerażona i wycofana. Na początku czuje się trochę niepewnie, ale potrafi zawalczyć o siebie i bliskich. Szybko nadrabia zaległości i uzupełnia wiedzę na temat księżniczek co daje jej więcej pewności siebie. Nie boi się wyzwań i często ryzykuje swoje zdrowie i życie. Evie jest główną bohaterką, ale poznajemy również jej nowych przyjaciół, nauczycieli i rodzinę. Wszystkie postaci występujące w powieści są bardzo wyraziste. Każda zostaje w pamięci i nie daje o sobie zapomnieć. Bardzo polubiłam Bazyla, który mimo wszystko dąży do celu i nie zwraca uwagi na obraźliwe uwagi innych. Nie wstydzi się tego co robi i podchodzi do siebie z dystansem.

M. A. Larson, który jest również twórcą scenariuszy znanych programów telewizyjnych dla dzieci, nawiązuje w swojej książce do baśni braci Grimm. Znajdziemy w niej księżniczki, rycerzy, wiedźmy, wróżki, trolle, smoki i ludzi zmieniających się w zwierzęta. Jednak różnią się oni od tych tak dobrze nam znanych bohaterów. Księżniczki nie są już damami, które tylko czekają na swojego księcia, stają się wojowniczkami, których celem jest pokonanie złych wiedźm. Do walki wykorzystują dobro, miłość i umiejętność współczucia. Z kolei rycerze zajmują się obroną ludzi przed ziejącymi ogniem smokami.

Żwawy bieg wydarzeń, nagłe zwroty akcji, duża dawka humoru, wiele intrygujących tajemnic i mnóstwo magii. To wszystko znajdziemy w Akademii Pennyroyal, książce skierowanej do młodszych czytelników, która jednak zaczaruje nawet dorosłego. Dzięki niej możemy znaleźć się w świecie baśni i choć na chwilę poczuć się znowu dzieckiem. Powieść wciąga niesamowicie i sprawia, że nie mamy ochoty wrócić do rzeczywistości. Jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli baśni i magicznych historii w każdym wieku! 
***
"Duma z własnego wyglądu to nie to samo, co próżność - powiedział dając znaki kolejnym kadetkom, by przeszły do przebieralni. - Jest niezmiernie ważne, byście rozumiały tę różnicę." (str. 62)
***
"Kiedy księżniczki mijały Evie, dziewczyna przyjrzała się uważniej ich twarzom. Zadrżała, zobaczywszy na nich znużenie i poczucie klęski. Ale było tam coś jeszcze. Coś, co wykraczało poza okropności, które musiały widzieć. Dobro. To było pierwsze słowo, które przyszło jej do głowy, i jedyne, którym mogła to opisać. Krótko mówiąc: nie były to zwyczajne dziewczyny - były to księżniczki, których wdzięku i szlachetności nie mogły przesłonić żadne fizyczne rany" (str. 124)
***
"Każdy z nas może kontrolować własne decyzje - mówiła dalej. - Nie mamy wpływu tylko na decyzje innych." (str. 246)

___________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Mamania.

niedziela, 31 stycznia 2016

Żar prawdy - Emilia Kubaszak



Żar prawdy


Autor: Emilia Kubaszak
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 313
Moja ocena: 9/10


Anita skończyła studia, ale nie potrafi zebrać się do napisania pracy magisterskiej. Tytuł magistra przed nazwiskiem jest dla pracodawców bardzo ważny i kobieta ma problem ze znalezieniem zatrudnienia. Niedawno rozstała się z wieloletnim partnerem, który tak na prawdę wykorzystywał ją na każdym kroku. Z powodu braku zarobków Anita jest zmuszona wrócić do domu rodzinnego gdzie czeka na nią nerwowa matka i milczący ojciec, z którymi nie ma dobrego kontaktu. To wszystko sprawia, że dwudziestopięciolatka wpada w zawieszenie. Załamana odcina się od świata i ludzi. Całe dnie spędza w samotności, a jedyną pociechą są dla niej książki. Kiedy zauważa na wystawie Żar prawdy nie waha się ani chwili i wydaje na tą pozycję ostatnie pieniądze. Książka, w której swoją historię opowiada Basia staje się impulsem do działania. Anita otrząsa się z letargu i bierze w garść. Kiedy wszystko zaczyna się układać losy bohaterek niespodziewanie się krzyżują.

W powieści mamy do czynienia z dwoma rodzajami narracji. W rozdziałach naprzemiennie poznajemy losy Anity, w których występuje narracja trzecioosobowa i Barbary, która sama opowiada o swoich przeżyciach. Dzięki temu nie czujemy się zagubieni i od razu wiemy czyja historia zostaje nam przedstawiana. Ostatnio bardzo polubiłam motyw książki w książce, który niestety nie występuje zbyt często. Cieszę się, że autorka zdecydowała się na ten niełatwy zabieg. W książce nie znajdziemy wiele dialogów. Występują w niej głównie opisy wydarzeń i przemyślenia, które zazwyczaj kojarzą się z nudą. W tym wypadku jest to zdecydowanie błędne założenie. Książka intryguje i wciąga od pierwszej strony, a akcja toczy się tak szybko, że nie sposób się oderwać. Kiedy musiałam przerwać czytanie, moje myśli i tak ciągle krążyły wokół losów bohaterek. Powieść napisana jest raczej prostym językiem, ale znajdziemy w niej wiele cudownych, życiowych cytatów.

Obie kobiety poszukują prawdy, ale Basia wpada w obsesję na jej punkcie. Wszystkie jej myśli i działania skupiają się na poznaniu przeszłości. Ale czy takie podejście prowadzi do szczęśliwego rozwiązania tajemnic? W swojej książce Barbara opowiada gdzie zaprowadziło ją ślepe dążenie do prawdy. Ma to być pewnego rodzaju terapia dla niej samej i ostrzeżenie dla innych. Pokazuje nam, że tytuł Żar prawdy nie jest przypadkowy. Trafiła do sekty, która nie tylko wyczyściła jej konto, ale również zafundowała wiele traumatycznych przeżyć. Ludzie do niej należący wierzyli, że prawda ich wyzwoli. Chce ona uchronić czytelników przed błędami jakie sama popełniła. Uświadamia ich, że konsekwencje niektórych zachowań mogą być bardzo bolesne. Jej historia mrozi krew w żyłach i nie daje o sobie zapomnieć.

Gratuluję Emilii Kubaszak ogromnej wyobraźni i umiejętności. Udało się jej stworzyć powieść pełną emocji i tajemnic. Opisane historie są niesamowite, ale jednak realne. Co chwilę byłam zaskakiwana opisanymi wydarzeniami, a zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel. Świetnie wykreowane postaci i dokładnie przemyślane wydarzenia skłaniają do refleksji. Żar prawdy to niebanalna, głęboka powieść psychologiczna napisana w taki sposób, że każdy może w niej odnaleźć coś innego i interpretować po swojemu. Pokazuje słabości ludzkiej psychiki, ale jednocześnie udowadnia, że wystarczy odrobina wiary w siebie i odwagi, aby stawić czoła problemom i stać się kowalem własnego losu. Jest to naprawdę fantastyczny debiut! Mam nadzieję, że autorka nie pozostanie przy jednej publikacji i będę miała okazję sięgnąć po kolejną fantastyczną historię.

Czas poświęcony na lekturę nie jest czasem zmarnowanym. Książka wiele wnosi do życia i jest zdecydowanie warta uwagi. Polecam gorąco!

***
"Kim jesteś? Kim chcesz być? Dokąd zmierzasz? Obojętnie na jakim etapie życia jesteś, co już osiągnąłeś i kim byłeś do tej pory, musisz postawić sobie te pytania, by być tak naprawdę tym, kim chcesz." (str. 13)
***
"Czasem do głosu muszą dojść uczucia, by wybaczyć to, co z pozoru niewybaczalne, by zapomnieć to, co traumatyczne, i by przymknąć oczy na to, co niewiarygodne." (str. 210)
***
"Wydobądź z siebie wszystko co najlepsze. Inicjuj pozytywne zdarzenia w swoim życiu. Nie staraj się spełniać oczekiwania ludzi, którzy wiele od ciebie wymagają, jeśli oni nie dają nic w zamian. Żyj w zgodzie ze sobą - będąc wewnętrznie skłócony, zaburzasz ład w swoim życiu i otoczeniu. Umiłuj wolność. Nie poddawaj się nagonkom, stereotypom, presji. Stwórz własny ranking celów i priorytetów, a potem konsekwentnie się tego trzymaj." (str. 307)
 _____________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Oficynka, autorce Emilii Kubaszak oraz Klaudii z bloga Nowe Horyzonty, która jest organizatorką Book Tour z Żarem prawdy.
Książka ode mnie trafia do Martyny z bloga medycy nie gęsi.

środa, 11 listopada 2015

Eperu - Augusta Docher

Eperu

Autor: Augusta Docher
Cykl: Wędrowcy (tom 1)
Wydawnictwo: BIS
Liczba stron: 555
Moja ocena:  9/10


Bohaterką Eperu jest nastoletnia Polka Anna Wilk, która wraz ze swoją mamą Julią, najlepszą przyjaciółką Wiktorią i jej mamą Wandą mieszka w Londynie. Podczas wspólnego wyjazdu z okazji ukończenia szkoły dziewczyny mają niepowtarzalną szansę spotkać się z Leo Blackiem, który jest największym idolem Wiktorii. Anna nie jest optymistycznie nastawiona, ale po wielu namowach zgadza się na wycieczkę do Cannes, gdzie ma pojawić się aktor. Black od razu zwraca uwagę na nastolatkę, ponieważ przypomina mu dawną przyjaciółkę. Właśnie dzięki temu podobieństwu zaprasza ją na spotkanie, na którym zakochują się
w sobie. Przy kolejnych spotkaniach poznają się lepiej i ujawniają najskrytsze tajemnice, które mają ogromny wpływ na ich wspólne życie.

Można by pomyśleć, że to kolejny typowy romans, w którym serce szarej myszki bije szybciej do gwiazdora. Nic bardziej mylnego!

Leo Black to człowiek, który skrywa wielką tajemnice. Nie jest on zwykłym człowiekiem – jest Wędrowcem. Przeżywa coś na kształt reinkarnacji, kiedy umiera odradza się w nowym ciele. Jedyne co zatrzymuje ten proces to narodziny potomka. Mężczyzna jest uczuciowy i wybuchowy, działa bardzo impulsywnie (o czym przekonujemy się bardzo szybko).

Anna Wilk jest dziewiętnastolatką, która pasjonuje się rysowaniem i wiąże z nim swoją przyszłość. W przeciwieństwie do Wiki jest spokojna i zrównoważona. Nigdy wcześniej nie przeżyła wielkiej miłości, a nawet nie poznała zakochania. Jest szczęśliwa mieszkają z matką i najlepszą przyjaciółką, ale niestety nigdy nie było jej dane poznać ojca. Od razu polubiłam tą dziewczynę i nie zmieniło się to aż do końca.

Relacja jak się między nimi nawiązuje z początku jest dość dziwna. Nie bardzo wiedzą jak się zachować w swojej obecności. Anna czuje się nieswojo i wydaje się jej, że powinna wcielić się w rolę fanki. Leo natomiast traktuje dziewczynę z wyższością. Wszystko się jednak bardzo szybko zmienia, bo już po pierwszym spotkaniu są sobą zauroczeni, a po tygodniu bezgranicznie zakochani. To jest właśnie jedyna rzecz, która mi się nie spodobała. Może nie jestem romantyczką, ale jakoś mnie to nie przekonuje. Dlaczego ich uczucie tak szybko się rozwija? Przez ten pęd wydarzeń opowieść staje się jeszcze bardziej nierealna, a szkoda.

To co zdecydowanie mi się spodobało to poprowadzenie narracji z dwóch perspektyw. Każdy rozdział podzielony jest nieregularnie na narrację Leo i Anny, pozwala nam
to lepiej poznać sytuację i uczucia jakie towarzyszą bohaterom. Język użyty w powieści jest prosty, lekki i łatwy w odbiorze. Książkę, choć pokaźnych rozmiarów, czyta się bardzo szybko i przyjemnie zwłaszcza, że nie pojawiają się długie i nic nie wnoszące opisy.

Autorka postawiła na typową codzienność doprawianą fantastyką. Bohaterowie miewają normalne problemy co pomaga nam utożsamić się z którymś z nich. Wątek Wędrowców jest bardzo widoczny, ale nie przesadzony. Nie zalewa nas natłok wiadomości, choć akcja toczy się bardzo szybko i nie sposób się nudzić. Nie przepadam za tego typu opowieściami, nie ciągnie mnie do powieści fantastycznych, ale ta zdecydowanie przypadła mi do gustu. Można powiedzieć, że się w niej zakochałam!


Książka zawładnęła moim umysłem na kilka dni. Gdyby nie uczelnia i inne zajęcia nie oderwałabym się od czytania aż do końca. Kiedy musiałam oderwać się od lektury ciągle myślałam co też może się dalej wydarzyć. Przy okazji przypomniałam sobie dlaczego zwykle nie zaczynam serii kiedy nie mogę sięgnąć od razu po następne części. Nie wiem jak wytrzymam do wydania drugiego tomu pt. Habbatum (premiera zaplanowana jest na maj 2016). Gratuluję Auguście Docher wspaniałego debiutu i czekam na więcej!
***
"Miłość jest jak herbaciane liście. Nawet gdy z czasem odparuje z nich woda i pokryją się kurzem, wrzucone do wrzątku z powrotem odzyskują barwę, zapach i smak. Zasuszone uczucie pod wpływem gorącego wspomnienia też nabiera kolorów."
***
"Nigdy o nim nie zapomnisz, do końca życia pamiętamy naszą pierwszą miłość, choćby była nie wiem jak beznadziejna."
***
"Najtrudniej jest uciec przed samym sobą. Choćbyś nie wiem jak szybko biegła, i tak w najlepszym wypadku zobaczysz własne plecy."

sobota, 19 września 2015

Złamane pióro - Małgorzata Maria Borochowska

Złamane pióro

Autor: Małgorzata Maria Borochowska
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 360
Moja ocena: 9/10

Dwudziestopięcioletnia Emily po ukończeniu studiów przeprowadza się na wieś do starego domu dziadków. Postanawia tam napisać powieść, która pomoże jej pogodzić się z przeszłością i odkryć ile jest warta. W domu po drugiej stronie ulicy mieszka przystojny architekt, który w życiu kobiety odegra dużą rolę. Jacob i Emily spędzą ze sobą mnóstwo czasu pijąc kawę i poznając się nawzajem. Podczas tych rozmów poruszą tematy ważne i te mniej znaczące. 


Banalna historia, tanie romansidło i prosty język? Płytka opowieść, o której zapomnimy zaraz po przeczytaniu? Tak zdecydowanie nie można mówić o książce Złamane pióro.  Jak ją w takim razie określić? Nieprzewidywalna, bezkonkurencyjna, celna, niezwykła i ponadprzeciętna. Na pewno nie jest to książka łatwa i napisana prostym językiem, co jednak w żaden sposób jej nie ujmuje, a nawet sprawia, że jest wyjątkowa. Nie podaje nam wszystkiego pod nos tylko zmusza do przemyśleń. Potrzebujemy trochę więcej skupienia przy czytaniu, ale mimo to wciąga od pierwszej strony. Kolejnym jej plusem jest to, że każdy może ją interpretować ciut inaczej w zależności od tego na jakim etapie życia jest.

Główna bohaterka jest miłośniczką synonimów, które wtrąca nawet w codzienne rozmowy. Bardzo podoba mi się ten pomysł i wydaje mi się, że dzięki temu jeszcze bardziej ją polubiłam, lubię takie małe wariactwa. Emily jest dowodem na to, że ogromną rolę odgrywają ludzie wkoło nas, duży wpływ na to jacy jesteśmy mają ludzie, którymi się otaczamy. 
Kobieta pisze powieść, której fragmenty znajdujemy na kartach książki, jest to bardzo ciekawy zabieg. Historia, którą tworzy jest nam przedstawiana w krótkich fragmentach, po których widzimy, że jest to powieść fantasy. Inspiracją do pisania jest jej codzienne życie, a przede wszystkim sąsiad Jackob. Chociaż czasami zachowanie bohaterki może się nam wydawać bez sensu to w końcu dowiadujemy się jakie są tego powody i z jakim ciężarem się zmaga.

Architekt Jacob jest dobrym towarzyszem do picia porannej kawy i rozmów. Dzięki niemu poruszone zostają ważne i trudne tematy jak na przykład rasizm czy religia. Przez co książka nabiera jeszcze większego znaczenia.

Małgorzata Borochowska stworzyła świetną książkę, dzieło, czytadło, powieść, publikację i utwór literacki. Mimo, że czasem pojawiają się trudniejsze słowa czyta się ją z wielkim zainteresowaniem. Tytuł ten serdecznie polecam wszystkim, którzy oczekują od książki czegoś więcej niż zabicia czasu i lubią gdy tekst daje do myślenia. Jestem przekonana, że się nie zawiedziecie! 



***
"Najpierw było na wszystko za wcześnie, później stało się za późno. Za późno żeby zdjąć kaganiec i odpiąć smycz. Nie zerwałam się do lotu. Dzikie zwierze wychowane w niewoli, któremu złamano wolę i stłumiono instynkt. Ziemia była Sodomą - planetą zła, uczucia nie istniały, a z wolności rodził się grzech." 
(Fragment powieści Złamane pióro MM Borochowska)

***
"Każdy człowiek potrzebuje marzeń i buntu. Tylko marzyciele i buntownicy popychają świat do przodu. Tylko z marzeń i buntu rodzą się rzeczy wielkie..."
(Fragment powieści Złamane pióro MM Borochowska)
__________________________

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce.