Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 lipca 2018

Cała ja - Augusta Docher


http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4844333/cala-ja


Cała ja


Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: OMG books/Znak
Liczba stron: 380
Moja ocena: 8/10



Dwie nastolatki, młode kobiety wkraczające w dorosłość. Milena pochodząca z bardzo bogatego domu przeżywa żałobę po śmierci ukochanego ojca. Pod ostrzałem paparazzi, bez przyjaciół u boku próbuje pogodzić się ze stratą. Szukając pocieszenia trafia w ramiona starszego przyjaciela rodziny. Dostaje od niego to czego nie potrafił jej zapewnić chłopak w jej wieku - poczucie bezpieczeństwa i spełnienie. Jednak ich potajemny romans musi w końcu wyjść na jaw. Jakie konsekwencje poniesie za sobą wyznanie prawdy?
Paula niedawno wprowadziła się do domku w niewielkiej miejscowości. Jest bardzo tajemnicza i niedostępna. Trzyma się od wszystkich z dala i ukrywa swoją przeszłość, która dręczy ją każdego dnia. Swój ból stara się zagłuszyć ciężką pracą. Niespodziewanie na jej drodze staje Paweł, który nie poddaje się łatwo i stara się zdobyć zaufanie dziewczyny. Czy mu się to uda? Czy pozna prawdę?

Z książkami Augusty Docher vel Beaty Majewskiej miałam już do czynienia nie raz i zawsze byłam zadowolona z lektury. Nie wahałam się, więc ani chwili przed sięgnięciem po kolejną napisaną przez tę autorkę powieść. Cieszę się, że i tym razem się nie zawiodłam. Cała ja wciągnęła mnie bez reszty i nie pozwala o sobie zapomnieć, mimo że przeczytałam ją już jakiś czas temu.

Książkę czyta się bardzo szybko. Trudno się od niej oderwać, ponieważ każdy kolejny rozdział, każda strona potęguje ciekawość. Autorka doskonale buduje napięcie! Co chwilę pojawiają się nowe wątki, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Każde kolejne wydarzenie budzi w nas wiele emocji, a akcja ani przez chwilę nie stoi w miejscu. Narratorkami powieści są naprzemiennie obie dziewczyny - Milena i Paula dzięki czemu możemy poznać nie tylko suche fakty, ale także subiektywne oceny, przemyślenia. Możemy wczuć się w ich skórę i poczuć ich emocje.

Historia opowiedziana przez autorkę jest szokująca i budząca niedowierzanie, a jednak realna. Mimo że występują w niej głównie bardzo młodzi ludzie nie jest banalna i schematyczna. Ich problemy nie są błahe. Myślę, że niejeden doświadczony dorosły nie poradziłby sobie z takimi sytuacjami jakie spotykają Milenę, Paulę i Pawła. Są to bardzo dobrze wykreowane postaci, silne osobowości. 


Cała ja traktuje o pierwszej miłościach, rozczarowaniach, odpowiedzialności za własne czyny, trudnych wyborach i ważnych decyzjach, które wpływają na resztę życia nie tylko osoby, która je podejmuje. Nie jest to powieść o beztroskim życiu nastolatków, których  największym problemem jest zdobycie popularności. To opowieść o trudnym wejściu w dorosłość i zdarzeniach, których ciężar nie każdy byłby w stanie udźwignąć. Zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę. Z pewnością wywoła skrajne emocje i skłoni do przemyśleń. 


***
"Nie wolno porównywać, wyceniać tego, co nas spotkało, licytować się, które z nas ma gorzej. Oboje mamy swój bagaż."
***
"- Będę płakać – uprzedzam, znów czując pieczenie pod powiekami.
A ja będę podawał ci chusteczki, a kiedy się skończą, przyniosę rolkę papieru toaletowego. W najgorszym wypadku jest jeszcze moja bluza.
"

***
"Niewiele brakuje, zaledwie dwa ruchy i odpływam. Ciepło rozlewa się w moim brzuchu, czysta błoga rozkosz płynie w żyłach zamiast krwi, a serce tętni tak mocno jak kiedyś. Nie zapomniałam, znowu to czuję: spełnienie, bezpieczeństwo, przynależność do kogoś, nawet miłość. Jestem czyjaś, dałam komuś szczęście, a ten ktoś ofiarował je mnie."
_______________________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu OMG books.

czwartek, 29 marca 2018

Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska



Historia złych uczynków


Autor: Katarzyna Zyskowska
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 496
Moja opinia: 5/10





Czasy współczesne: Nina, młoda dziewczyna z małego miasteczka, wychowywana przez samotną matkę, żyje bardzo skromnie. Po skończeniu liceum dostaje od życia szansę i przeprowadza się do Warszawy, gdzie wszystko się zmienia. Podejmuje studia informatyczne, które pozwalają jej zarabiać niemałe pieniądze i niespodziewanie zakochuje się w nauczycielu akademickim – Miłoszu. Ich relacja okazuje się być niezwykle trudna, a sam mężczyzna inny niż go sobie wyobrażała. Jest bardzo ambitny i władczy, nie znosi sprzeciwu i nie daje się do końca poznać. Pewnego dnia znika bez śladu, a Nina rozpoczyna poszukiwania podczas, których poznaje jego historię.
Czasy przedwojenne: Felicja i Bronek poznają się jako nastolatkowie podczas wakacji w podwarszawskiej wsi. Rodzi się między nimi uczucie, które wpłynie na przyszłe wydarzenia i losy nie tylko młodej pary, ale i kilku kolejnych pokoleń.

Powieść Katarzyny Zyskowskiej podzielona jest czasowo. Równolegle poznajemy wydarzenia współczesne oraz te, które miały miejsce przed i w trakcie II wojny światowej. Dzięki temu historię odkrywamy stopniowo i na początku wiele musimy się domyślać. Nic nie jest takie jak nam się wydaje, a wszystkie zdarzenia się ze sobą ściśle powiązane. Autorka dopasowała język do opisywanych w danej chwili czasów, co mi osobiście nie do końca odpowiadało. Myślę, że autorka przesadziła ze stylizacją języka. Użyte słownictwo przeszkadzało mi w odbiorze, ale wiem, że niektórym może pomóc wczuć się w klimat.
Kiedy tylko przeczytałam opis książki zapragnęłam ją przeczytać. Spodziewałam się czegoś mocnego i wyjątkowego, ale niestety już po zapoznaniu się z lekturą czuję się zawiedziona. Chwilami bardzo się z nią męczyłam, zwłaszcza na początku. Dopiero pod koniec się nieco rozkręciła i zaczęła lekko wciągać. Podobało mi się zwłaszcza samo zakończenie, które wiele wyjaśnia i nie zostawia nas z pytaniami bez odpowiedzi.

Plusem jest  również główne (moim zdaniem) przesłanie powieści. Pokazuje ona jak ściśle wydarzenia z przeszłości wpływają na teraźniejszość. Widzimy jak poczynania jednej osoby mogą wpłynąć na innych. Każdy kolejny rozdział odkrywa coraz więcej powiązań między bohaterami i ich czynami.

Trzeba również przyznać, że autorka włożyła dużo pracy w napisanie tej książki. Przeprowadziła porządny risercz i wykazała się wiedzą, głównie na temat II wojny światowej. Dobrze ukazała również zmiany jakie zachodziły w ludziach pod wpływem traumatycznych wydarzeń.

Nie mogę, więc powiedzieć, że Historia złych uczynków jest złą książką. Nie został jednak w pełni wykorzystany jej potencjał. Wiem, że wiele czytelników jest nią zachwyconych i zachwala ją pod niebiosa, ale w mój gust nie trafiła. Nie znalazłam w niej efektu wow, którego się spodziewałam po tak dobrych ocenach, a nawet chwilami się wynudziłam. Powieść tę mogłabym polecić głównie osobom, które są zafascynowane historią wojenną, z pewnością znajdą w niej coś dla siebie.
***
"Ignorowałam wiele rzeczy, które powinny były mnie zastanowić. Bagatelizowałam wszelkie przejawy aberracji, jak choćby ten, że Miłosz nigdy nie powiedział wprost, że mnie kocha." (str. 101)
***
"Nie tak miało wyglądać ich pożegnanie. Nie będzie pocałunków i łez ani obietnic szeptanych do ucha." (str. 147)
***
"Fela nie chce na to patrzeć, odwraca więc oczy - jakiś pozór człowieczeństwa musi zachować - staje nad ciałem na szeroko rozstawionych nogach, celuje na ślepo jakieś trzydzieści centymetrów poniżej miejsca, gdzie zerka na nią trzecim okiem, i zadaje cios saperką." (str. 337)
__________________________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak.

poniedziałek, 18 września 2017

Najlepszy powód, by żyć - Augusta Docher [przedpremierowo]



Najlepszy powód by żyć

Autor: Augusta Docher
WydawnictwoOMG books (Znak)
Data premiery: 27.09.2017
Liczba stron: 400
Moja ocena: 8/10



Życie nastoletniej Dominiki w jednej chwili zmienia się nieodwracalnie. Ukochany ojciec przypadkiem oblewa ją benzyną i podpala. W jednej sekundzie dziewczyna staje się żywą pochodnią, w skutek czego doznaje oparzeń ponad połowy ciała. Kiedy po tym tragicznym wypadku budzi się w szpitalu czeka na nią ogromny ból i cierpienie. Rany są tak rozległe, że wielkie blizny zostaną z nią już na zawsze. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się poddaje i opada z sił. Jedyną motywacją stają się dla niej słowa ojca, który kilka najbliższych lat spędzi w więzieniu. Los sprawia, że na drodze Dominiki staje młody anestezjolog – Tomek Leśniewski, który chce opisać jej przypadek w książce. Po jakimś czasie, kiedy ta znajomość zaczyna znaczyć dla nich coś więcej, pojawia się również jego młodszy brat, Marcel. Chłopak jest zauroczony nowo poznaną dziewczyną, nie daje mu spokoju jej opanowanie i oziębłość. Postanawia zrobić wszystko, aby się do niej zbliżyć i pomóc w trudnych chwilach. Czy uda mu się dotrzeć do serca dziewczyny, która tyle w życiu przeszła? Czy uda mu się pomóc jej otworzyć się na świat i ludzi? Czy dzięki niemu odnajdzie powód, by żyć?

Narratorami powieści są Dominika i Marcel. Opowieść dziewczyny podzielona jest dodatkowo na „przedtem”, opisujące jej życie od momentu tragicznego wypadku i „teraz”, czyli wydarzenia rozgrywające się po poznaniu braci Leśniewskich. Czasami trudno było po pierwszym zdaniu określić, które z dwojga opowiada teraz swoją wersję wydarzeń, ale mimo to bardzo podobało mi się ukazanie dwóch perspektyw. Ostatnio bardzo często pojawia się taki sposób narracji w książkach młodzieżowych i myślę, że to bardzo dobre rozwiązanie. Mamy wtedy możliwość lepszego poznania głównych bohaterów i łatwiej nam zrozumieć motywy ich postępowania.

Kreacje bohaterów są niezwykłe i niestereotypowe. Oboje od razu zyskali moją sympatię. Dominika jest osobą, której nie da się nie polubić. Jest bardzo młoda, ale twardo stąpa po ziemi. Spotkała ją wielka tragedia, po której wiele osób już by się nie podniosło, a ona dała radę. Oczywiście miała momenty załamania, ale kto z nas by nie zwątpił w sens życia w takich okolicznościach? Ogromny ból, cierpienie i świadomość tego, że już zawsze będzie się nosiło na ciele blizny przypominające o czymś o czym chciałoby się jak najszybciej zapomnieć, potrafią przytłoczyć. Bohaterka powieści poradziła sobie z tym ciężarem, bo wiedziała, że jest na świecie ktoś kto ją kocha i jej potrzebuje – ukochany ojciec. Dominika jest teraz  młodą kobietą, która nie akceptuje swojego ciała i boi się odrzucenia, ale okazuje się, że przy właściwej osobie jest w stanie się otworzyć i przekraczać własne granice. Zyskała mój szacunek i uznanie dzięki temu, że się nie poddała. 

Z kolei Marcel niektórym osobom mógłby nie przypaść do gustu. Jest czarną owcą w rodzinie, rzucił studia i ma niewyparzony język. Jednak w nim również zachodzą wielkie zmiany. Nie popełnia błędów, których byśmy się po nim spodziewali i naprawdę angażuję się w znajomość z Dominiką. Okazuje się być ciepłym i cierpliwym mężczyzną, na którego można liczyć w każdej sytuacji. Pomaga skrzywdzonej dziewczynie uleczyć duszę i uwierzyć w siebie, ale sam też dużo zyskuje. Odnajduje swoje powołanie i dowiaduje się czego chce od życia.

 Najlepszy powód, by żyć to poruszająca opowieść o życiu po tragicznym wypadku. O radzeniu sobie z całkiem nową sytuacją, o powolnym odbudowywaniu poczucia własnej wartości i akceptowaniu swojego ciała takim jakie jest. To opowieść również o tym, że wartością człowieka nie jest jego wygląd i to nie ona jest najważniejszy, bo w każdej chwili może ulec zmianie, a także o tym, że każdy zasługuje na miłość nawet jeśli wydaje mu się inaczej. W książce znajdziemy wiele bólu i cierpienia, ale również wolę walki i rozkwitającą miłość, która nadaje życiu sens. Augusta Docher bardzo wiarygodnie opisała wątek miłosny, który jest pełen czułości, namiętności i oczywiście szaleństwa, ale jednocześnie nie jest przesłodzony, jak to często bywa w książkach dla młodzieży. Oszczędziła nam infantylności i utartych schematów, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Miłość Marcela i Dominiki, mimo ich młodego wieku, jest dojrzała, trwała i pełna troski o drugą połówkę.  Myślę, że autorka powinna pozostać przy pisaniu tego typu książek, bo wychodzi jej to znakomicie.

Jeśli szukacie książki, która porusza niełatwe tematy i skłania do refleksji, ale jednocześnie jest napisana przystępnym językiem, to jest to pozycja dla was. Najlepszy powód, by żyć jest pełny emocji, nadziei i marzeń. Od początku wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Po przeczytaniu ma się ochotę na więcej, zwłaszcza biorąc pod uwagę to w jaki sposób kończy się ta opowieść.. Polecam gorąco.
***
"Przypomina mi się film Skazani na Shawshank i jeden z bohaterów, który popełnia samobójstwo kilka dni po opuszczeniu więzienia. Teraz go rozumiem. Nie potrafił żyć poza murami, a ja chyba też nie potrafię wrócić do tam i kiedyś."
***
"Siadam na łóżku i przez długie minuty patrzę na Marcela. Gdy śpi wygląda tak bezbronnie, że aż coś gniecie mnie w piersiach. Bezbronnie, ale i męsko." 
***
"Bo tak jest, gdy kogoś kochasz, to po całości. Nie w częściach."


Książka swoją premierę będzie miała 27 września 2017. Już teraz można zamówić ją np. w Empiku.
_____________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję wydawnictwu OMG books.

sobota, 27 sierpnia 2016

Zaklinacz czasu - Mitch Albom



Zaklinacz czasu

Autor: Mitch Albom
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 288
Moja ocena: 7/10


Wiele tysięcy lat temu ludzie nie znali pojęcia liczb. Żyli też w przekonaniu, że słońce i księżyc to bogowie toczący ze sobą walkę, tak tłumaczyli sobie istnienie dnia i nocy, jasności i ciemności. Nikt nie zaprzątał sobie głowy rozmyśleniami na te tematy aż do pojawienia się na świecie Dora. Chłopiec od urodzenia zafascynowany jest liczeniem. Nadaje nazwy poszczególnym liczbom i liczy wszystko. Najpierw swoje oddechy i palce, później patyki i kamienie, aż w końcu chce policzyć chwile. Całkiem przypadkiem udaje mu się skonstruować pierwszy zegar słoneczny. Zostaje nazwany Ojcem Czasu, a za wymyślenie tego pojęcia zostaje strącony do jaskini, w której skazany jest przeżyć wieczność wysłuchując rozpaczy, błagań i narzekań ludzi na uciekający czas.

Równolegle śledzimy losy współczesnych bohaterów. Victor jest osiemdziesięcioletnim biznesmenem. Bogacz od roku zmaga się ze śmiertelną chorobą, nie zostało mu wiele czasu. Nie poddaje się jednak i postanawia znaleźć sposób na zyskanie kolejnego życia. Nie ma dla niego znaczenia to, że nie spotka w nim swoich bliskich i będzie żyć w zupełnie innym świecie, liczy się tylko to że zyska dodatkowy czas. Okłamując żonę, ignorując jej starania zabezpiecza swój majątek
i dąży do zrealizowania planu.

Nastoletnia Sarah, która przeżyła rozwód rodziców, odsunęła się od wszystkich
i zanurzyła w nauce. Zakochana bez wzajemności robi wszystko aby zyskać miłość największego przystojniaka w szkole. Niestety jej starania okazują się bezskuteczne, a chłopak publicznie się z niej wyśmiewa. Nieprzyjemne komentarze ze strony rówieśników zaczynają ją przerastać. Załamana dziewczyna szuka sposobu aby to zakończyć, chce żeby czas się dla niej zatrzymał.

Zaklinacz czasu składa się z tych trzech historii osób, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, ale pewnym momencie ich losy się przeplatają. Wszyscy muszą dostrzec wartość czasu, który płynie swoim rytmem.

Książka choć niewielka, a na jej przeczytanie wystarczy jeden wieczór, ma w sobie coś wyjątkowego i zostaje w nas na dłużej. Fabuła wciąga od pierwszej strony
i zdecydowanie nie jest przewidywalna. Autor znakomicie poradził sobie z kreacją bohaterów. Nie mamy żadnego problemu aby wczuć się w ich sytuacje i poczuć emocje, które nimi targają. Jedyny wątek, który mi nie pasował było zauroczenie Sarah. Wiadomo, że miłość jest ślepa i szczególnie nastolatki robią czasami nieprzemyślane rzeczy, ale żeby aż tak? Czy zdarza się, że dziewczyna kupuje dopiero co poznanemu chłopakowi, który w dodatku nie zwraca na nią szczególnej uwagi, ekskluzywny prezent za sporą sumę pieniędzy?


Z czystym sercem polecam Zaklinacza czasu. Warto go przeczytać ze względu na baśniową wręcz fabułę z odrobiną magii, ale w szczególności dlatego, że skłania do głębszych przemyśleń. Zmusza nas do zatrzymania się na chwilę i refleksji. Nad sobą, własnym życiem oraz czasem, który nam pozostał i tym za nami. Na koniec zostajemy z pytaniem: czy warto walczyć z czasem? 
***
"- Dowiedz się - rzekł starzec. - Pojmij konsekwencje liczenia chwil.
- Jak? - zapytał Dor.
- Słuchaj głosów cierpienia, które spowodowało" (str. 62)
***
"Nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Jest dokładnie wtedy, kiedy trzeba." (str. 103)
***
"Kiedy ma się nieskończoną ilość czasu, nic nie jest wyjątkowe. Jeżeli nigdy niczego nie tracimy ani nie poświęcamy, nie potrafimy docenić tego, co mamy." (str.263)