Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bad Mommy. Zła mama - Tarryn Fisher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bad Mommy. Zła mama - Tarryn Fisher. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 stycznia 2018

Bad Mommy. Zła mama - Tarryn Fisher


Bad Mommy


Autor: Tarryn Fisher
Tłumacz: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 320
Moja ocena: 8/10


Jolene i Darius są szczęśliwym małżeństwem mieszkającym na przedmieściach. Razem wychowują kilkuletnią córeczkę – Mercy. Pewnego dnia do domu obok wprowadza się nowa sąsiadka o imieniu Fig. Kobiety bardzo szybko zaprzyjaźniają się i spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Z dnia na dzień ich relacja staje się coraz bardziej niepokojąca. Fig każdą wolną chwilę spędza w domu sąsiadów, kupuje takie same meble i dodatki, tak samo się ubiera i farbuje włosy na ten sam kolor co Jolene, kopiuje nawet jej zdjęcia na portalach społecznościowych. Zachowuje się tak by przejąć życie sąsiadki. Wierzy, że w Mercy żyje dusza jej nienarodzonego dziecka i bardzo chce ją odzyskać. Według niej Jo jest Złą mamą i nie zasługuje na to by opiekować się dziewczynką.

CAŁA RECENZJA DOSTĘPNA TUTAJ!

Tarryn Fisher świetnie poradziła sobie z bardzo trudnym zadaniem jakim jest napisanie wiarygodnej powieści psychologicznej. Widać, że przed rozpoczęciem pisania poświęciła czas na reserch. Wykazała się też zdolnością do wnikania w ludzki umysł. Udało się jej zrozumiale wytłumaczyć pokrętną logikę nie tylko Fig, ale i innych bohaterów.






















Jeśli szukasz książki, która miesza w głowie i zostaje w niej na długo, wciąga bez reszty i  pozwala zatracić się w czytaniu, a do tego zostawia z zakończeniem, które aż prosi się o kontynuację, to ta książka jest dla Ciebie. Gorąco polecam!
***
"Kobiety opowiadały historię swoimi oczami. I jeśli spojrzało się w nie odpowiednio uważnie, dało się ją odczytać: ten błysk, martwą pustkę, powolne i szybkie mrugnięcia. Historia emocji. Czyjeś oczy mogły wzbudzać niepokój albo wręcz przeciwnie, uspokajać."-str. 235
***
"Potem jednak zdałam sobie sprawę, że cierpienie nie było prawdziwe, a pożądane. Ból sprawiał, że czuła się ważna. Wszystkie jej boleści były starannie wyćwiczone, tak jak cała osobowość. Fig rozdawała plastikowe kwiaty – tak doskonale imitujące żywe, że prawie daliśmy się nabrać. Jednocześnie zbierała różne drobne rzeczy, tak małe, że prawie się tego nie zauważało: bibeloty, playlistę – coś, dzięki czemu mogła nawiązać relację z innymi ludźmi." –str. 251
***
"Czasami czujesz w trzewiach, że coś jest nie tak. To złe przeczucie ciąży ci w kiszkach jak worek kamieni. Nie da się o tym zapomnieć, a jednocześnie uczysz się, jak z tym żyć. Po prostu wciąż nie chcesz mieć racji. Wolisz powtarzać sobie, że jesteś wariatką, wolisz pić i płakać w poduszkę. Wszystko, byle nie konfrontować się z prawdą – że się nie mylisz." –str.267