piątek, 29 grudnia 2017

Wywiad z Dominiką Smoleń

Dominika Smoleń

Dominika Smoleń, rocznik 1997, jak sama mówi o sobie: jest pozytywnie zakręconą dziewczyną, która nie wyobraża sobie życia bez książek – zarówno bez pisania, jak i bez czytania. Studiuje prawo, ale w wolnych chwilach ogląda masowo seriale medyczne – ot tak, dla rozrywki. Oprócz tego, że jest autorką książek Cena naszych pragnień i Bieg do gwiazd, od wielu lat jest także recenzentką książkową (Książkowir) i zdecydowanie kocha to, co robi. 

Porozmawiajmy najpierw o Twojej najnowszej książce pt. „Bieg do gwiazd”, która ukaże się w pierwszej połowie 2018 roku. Później przejdziemy do bardziej ogólnych tematów.

Ile czasu zajęło Ci napisanie „Biegu do gwiazd”?
Ponad miesiąc – ile więcej, to niestety nie pamiętam. Nie mam tak, że siadam do książki i zaznaczam iksami w kalendarzu, od kiedy piszę. Ja po prostu to robię. Ale trzeba przyznać, że wspierające mnie blogerki dużo tutaj dały – pisałam średnio rozdział dziennie tylko dlatego, że inaczej bardzo marudziły, że muszą czekać. Cóż – motywacja to motywacja, więc nie jestem w stanie opisać słowami, ile im zawdzięczam. Zresztą, to one na bieżąco monitorowały rozwój książki i nadzorowały, czy przypadkiem czegoś nie schrzaniłam w różnych wątkach. Mam więc nadzieję, że wszystko będzie okej!

Jest to historia napisana niedawno czy wyciągnięta z dna szuflady?
Jest to historia zdecydowanie napisana niedawno, chociaż zabierałam się za nią naprawdę od dłuższego czasu – ciężko jest usiąść i pisać o czymś tak rzeczywistym dla siebie, jak właśnie choroba – a ja przecież także choruję na cukrzycę, jak główna bohaterka – Ada. Sam początek powieści zaczynałam chyba z kilkanaście razy, zanim trafiłam na swój ideał, który w ogóle pisany był jako osobny one-shot na jakiś konkurs na Wattpadzie (dla ciekawych – tak, wygrał). Od tego czasu jednak to dwustronicowe opowiadanie pociągnęło mnie do utworzenia kolejnych rozdziałów. Tak właśnie powstał „Bieg do gwiazd”.

Jakie napotkałaś problemy podczas pisania tej powieści?
Głównie takie, że nie bardzo wiedziałam, jak zabrać się do opisywania jakiejś sceny. Rzadko tak mam, ale jeśli już, to potrzebuje wielu przemyśleń i wielu rozpisanych w głowie scenariuszy, żeby jakoś popchnąć akcję dalej. Ogólnie rzecz biorąc motywujące mnie blogerki dużo tutaj dały: jeśli coś im i tak nie pasowało, od razu to zgłaszały, żebym mogła poprawić, by dana akcja wyszła bardziej realistycznie.

W książce pojawia się wiele informacji na temat choroby jaką jest cukrzyca. Myślisz, że ludzie nadal bardzo mało wiedzą na jej temat?
Niestety – naprawdę bardzo mało. Sama zetknęłam się z wieloma stereotypami: od tego, że cukrzycą można się zarazić, po takie, że jest to choroba powstała w wyniku jedzenia zbyt dużej ilości słodyczy. Najlepszy jest jednak tekst „Spokojnie, czym się martwisz, skoro cukrzycę da się wyleczyć?” mówiony mi przez kilku znajomych, kiedy byłam świeżo po zachorowaniu. Nie, nie da. Dlatego mam nadzieję, że „Bieg do gwiazd” otworzy niektórym oczy.
Co może pomóc w rozpowszechnianiu wiedzy na temat cukrzycy i dlaczego Twoim zdaniem jest to ważne?
Myślę, że nawet pogadanki w szkole na temat cukrzycy na lekcjach wychowawczych, to by był już strzał w dziesiątkę. Przede wszystkim na takich zajęciach i tak się nic nie robi, a o cukrzycy jest masa edukacyjnych filmów – sama takowe do swojej placówki zanosiłam, kiedy jeszcze uczęszczałam do szkoły podstawowej i do gimnazjum (w liceum nie było takiej konieczności, bo większość mojej gimnazjalnej grupy poszła do tego samego liceum co ja).
Cukrzyca to jedna z najczęstszych chorób cywilizacyjnych. Można na nią umrzeć, jeśli jest źle prowadzona, albo zbyt późno rozpoznana. Chyba warto badać się co jakiś czas i znać objawy, nie? Szczególnie, że pomiar glukometrem nie trwa więcej niż kilka sekund.

W swoich książkach poruszałaś już takie problemy jak brak tolerancji i brak zrozumienia w obliczu choroby. O czym będzie kolejna książka?
Nie wiem. Mam kilka zaczętych, ale jeszcze nie jestem pewna, którą skończę jako pierwszą. Mam jednak zamiar napisać coś z każdego gatunku, więc być może tym razem opublikuję fantastykę, albo jakiś erotyk? Kto wie. Zależy, do której z tych powieści będę miała w najbliższym czasie najwięcej pomysłów. No i sporo zależy też od wydawcy – w końcu musi mnie chcieć wydać.

Gdybyś miała napisać książkę o sobie samej jaki miałaby tytuł i jak nazywałyby się rozdziały, które przeżyłaś?
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. W jednym z wywiadów odpowiedziałam już na nie żartobliwie, aczkolwiek gdybym miała chyba nazwać ją na poważnie, to chyba wyszłoby jednak dalej coś w stylu „Przypadki zaczytanej wariatki”. Rozdziałów nie nazywam – wolę je numerować, aczkolwiek na pewno zawarłabym w ich treści coś o zachorowaniu, o pisaniu bloga, czy chociażby o tym, jakie to wspaniałe uczucie, kiedy ma się w rękach swoją książkę.

Jak w twoim przypadku przebiega proces pisania książki?
Po „Cenie naszych pragnień” wyciągnęłam wnioski z krytyki, że niektóre wątki były niedopracowane – co i tak jak na wiek szesnastu lat, bo wtedy książkę napisałam, chociaż wydałam w wieku osiemnastu, nie było czymś najgorszym, co się zdarzyć mogło. Od mojej pierwszej wydanej powieści piszę więcej na kartce, przed rozpoczęciem procesu twórczego, o czym chciałabym napisać – taki główny zarys fabularny. Później staram się do niego stosować. Natomiast to, kiedy piszę, zależy od mojego czasu wolnego.

Jak wygląda Twoje ulubione miejsce pracy, a jak miejsce relaksu?
Moje ulubione miejsce pracy, to pisanie przy biurku w moim pokoju – naprawdę. Jest mi wygodnie i potrafię tu jakoś odnaleźć myśli.
Natomiast ulubionym miejscem do relaksu jest albo moje łóżko, albo wanna w domu rodzinnym – oba te miejsca łączy jeden wspólny powód: mogę tam w spokoju zaczytywać się w powieściach innych autorów, które później recenzuję na blogu.
Lubisz słuchać muzyki podczas pisania czy wolisz ciszę i pełne skupienie?
Słucham muzyki. Najczęściej przy pisaniu książek – chociaż to trochę wstydliwe wyznanie – towarzyszy mi playlista Ani Wyszkoni, najlepiej jeszcze za czasów zespołu Łzy. Wiecie, „Narcyz się nazywam”, czy chociażby „Anastazja jestem”. Piosenki Pani Ani zdecydowanie są bardzo emocjonalne i mają niesamowity charakter, dlatego też chciałabym chociaż w ułamku oddać w swojej twórczości to, co ona oddaje w swojej.

Poza tym, że piszesz książki prowadzisz blog książkowy. Co pochłania więcej Twojego czasu – pisanie recenzji i postów czy książek?
Książek nie piszę przez cały rok – tylko wtedy, kiedy akurat mam czas i wenę. Ogólnie po pięciu latach pisania na blogsferze, pisanie jednego postu zajmuje mi mniej niż pół godziny – może ma to też związek z tym, że dosyć szybko piszę, a siadam do recenzji z planem na to, jak ma ona wyglądać?
Pisanie rozdziału książki zajmuje mi natomiast średnio około godziny, jak nie więcej. Gdybym więc to tak zsumowała, to pewnie pisanie powieści zajmuje mi więcej niż pisanie recenzji w ciągu dobrych kilku miesięcy.

Jakie są Twoje zainteresowania poza książkami i co lubisz robić w wolnym czasie?
W wolnym czasie nałogowo oglądam seriale medyczne – np. „Dr House”, czy chociażby też „Chirurdzy”. Oprócz tego słucham muzyki, często wychodzę ze znajomymi, albo bawię się ze swoimi pupilami (mam kota i yorka, więc potrzebują one masę czułości).
Nic specjalnego, co? Ale nic innego by mnie tak nie uszczęśliwiało, jak to!

Notatnik i długopis czy laptop?
Do pisania – laptop, bo nie chciałoby mi się przepisywać kartek z notatnika.
Do tworzenia zarysu fabuły – notatnik, gdyż później kartkę tę muszę mieć zawsze przy sobie, koło laptopa, gdzie w każdej chwili mogę do tego zerknąć.

Wolisz wszystko planować czy działać spontanicznie?
Wolę planować większość i okazyjnie pozwolić sobie na spontaniczność – to lepiej wychodzi w książkach, ale chyba też w życiu.
Dużo razy szłam na spontaniczność w „Cenie naszych pragnień”. Więcej razy tego błędu nie powtórzę!

Gdybyś była zwierzęciem to jakim i dlaczego?
Pewnie kotem – uwielbiam te zwierzęta. Mają one swoją grację, majestat, a do tego cudownie mruczą i zachowuję higienę w każdej sytuacji, dlatego ich futerko jest takie mięciutkie. Cóż – mój kot ma większe humorki niż ja, ale oprócz tego mamy dosyć podobne charakterki, więc to chyba dobry wybór!

Bardzo dziękuję za rozmowę :)
Premiera Biegu do gwiazd przypada na 5-go lutego. W marcu pojawi się moja opinia na jej temat, ale już teraz mogę wam zdradzić, że jest to pozycja naprawdę godna uwagi.

1 komentarz:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki, z chęcią ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie!
Będzie mi bardzo miło jeśli dasz znać co myślisz o tym poście :)