piątek, 24 listopada 2017

21. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie i Śląskie Targi Książki




W tym roku po raz pierwszy udało mi się uczestniczyć w Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie, które odbyły się w EXPO Kraków w ostatni weekend października. Co prawda do dotarłam tam dopiero w niedzielę, ale i tak bardzo się cieszę, że w końcu mogłam poczuć tę atmosferę. Udzieliła mi się ona od samego progu. Byłam pod wrażeniem tłumu ludzi jaki się pojawił, a podobno w porównaniu do wcześniejszych dni, nie było tak tłoczno. Przeciskając się pomiędzy odwiedzającymi, z mapką w ręku, zaglądałam na stoiska ulubionych wydawnictw i księgarni.  

Targi książki są istnym rajem dla każdego książkoholika. Nieczęsto ma się okazję zobaczyć tak wiele nowych książek w jednym miejscu. 

Przechodząc obok tych wszystkich cudowności nie sposób się oprzeć. Nie można wyjść z targów książki bez ani jednej nowości do domowej biblioteczki. Na szczęście udało mi się nie wpaść w szał zakupów i przygarnęłam tylko dwie książki.
Dzień później podczas zwiedzania Krakowa,
w jednej z uroczych księgarni, zakupiłam jeszcze jedną ;)

Przybyło też kilka nowych zakładek, których jak wiadomo, nigdy za wiele!

Poza nowymi książkami, prosto z drukarni, pojawiło się wiele używanych. Wśród wystawców znalazłam antykwariaty, które choć miały niewielkie stoiska, cieszyły się sporą popularnością. Jednak największe zainteresowanie wzbudziła wymiana książkowa zorganizowana przez portal lubimyczytac.pl. Przy wejściu oddałam cztery książki co oznaczało, że mogę wybrać sobie ze stołu tyle samo na wymianę. Spędziłam przy nim dużo czasu, bo ciągle dokładane były nowe pozycje.

Największą atrakcją całych targów były oczywiście spotkania z autorami. Co nastałam się w kolejkach to moje, ale nie był to zdecydowanie czas stracony. 
Z każdym autorem zamieniłam parę słów i od każdego zdobyłam dedykację i autograf. 

Adam Wajrak i Tomasz Samojlik

Olga Tokarczuk

Beata Majewska/Augusta Docher

Marta Matyszczuk




Śląskie Targi Książki były o wiele spokojniejsze, mniejsze i nie wymagały podróży, bo odbyły się w Katowicach, czyli niedaleko mojego miasta. Na tę imprezę, która odbyła się w  Międzynarodowego Centrum Kongresowym w Katowicach również wybrałam się w ostatni dzień (12 listopada). Widać było, że atmosfera nie jest już taka jak w Krakowie. Nie było tabunów ludzi i nie trzeba było się przeciskać. 

Zależało mi na panelu dyskusyjnym, organizowanym przez Śląskich Blogerów Książkowych, z udziałem Marty Matyszczak, Augusty Docher, Marty Obuch, Sabiny Waszut i Magdaleny Majcher. Prowadzący: Katarzyna Kurowska. Bardzo się cieszę, że udało mi się posłuchać ich wypowiedzi. 

Po raz kolejny udało mi się spotkać z Augustą Docher/Beatą Majewską. Na tym kameralnym spotkaniu był również obecny Pan, który zainspirował autorkę do napisania książki "Najlepszy powód by żyć".

Tym razem skusiłam się na zakup jednej książki z antykwariatu, który miał bardzo duży wybór. 


Mam nadzieję, że będę miała szansę uczestniczyć w kolejnych edycjach zarówno Międzynarodowych Krakowskich Targów Książki jak i Śląskich Targów Książki i spędzić na ich terenie więcej czasu. Jakie są wasze wrażenia z tegorocznych imprez książkowych?

piątek, 27 października 2017

Pokój - Emma Donoghue


Pokój


Autor: Emma Donoghue
Tłumacz: Ewa Borówka
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 27.01.2016 (wydanie II)
Liczba stron: 408
Moja ocena: 8/10


Jack pięć lat temu przyszedł na świat w zamkniętym Pokoju. Jest on dla niego całym światem, bo nigdy nie wychodził poza jego mury. Rośnie nieświadomy, że cokolwiek istnieje poza tym jednym pomieszczeniem. Jego mama siedem lat temu została porwana i zamknięta w specjalnie do tego celu wybudowanym dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Od tego czasu była regularnie gwałcona przez swojego porywacza, w wyniku czego na świat przyszedł Jack. Kobieta skupiła się na dziecku, dzięki czemu nie popadła w obłęd. Stara się zapewnić mu normalność i stwarza dla niego całkiem inny świat, gdzie miejsca i ludzie z telewizora są wymyśleni i tak naprawdę nie istnieją, a za drzwiami pokoju jest tylko kosmos. Wszystko po to, aby oszczędzić chłopcu cierpienia jakie sama odczuwa. Pewnego dnia uznaje, że Jack jest na tyle duży, że plan ucieczki, który od dawna miała w głowie, można w końcu wcielić w życie. Jak uda im się uwolnić? Jak poradzą sobie w świecie „Nazewnątrz”?

Narratorem powieści jest Jack, więc to z jego perspektywy poznajemy całą historię. Dzięki temu język jest bardzo prosty. Autorce i tłumaczowi bardzo dobrze udało się odwzorować mowę i sposób postrzegania świata małego dziecka. Liczne neologizmy, brak gramatyki i naiwne oceny sytuacji dodają dużo realizmu. Myślę, że gdyby to mama prowadziła narrację powieść byłaby bardziej przygnębiająca, ale jednocześnie mniej wstrząsająca.

 Książka podzielona jest na kilka rozdziałów, ale tak naprawdę możemy podzielić ją na dwie części. Pierwsza to przedstawienie życia w Pokoju. Poznajemy wszystkie codzienne rytuały i zabawy jakie lubi Jack. Druga natomiast pokazuje trudy przystosowania do życia po uwolnieniu z zamknięcia. Bardzo podobało mi się pokazanie całej drogi jaką musiał przejść Jack, aby oswoić się z nową sytuacją. Coś co dla matki było wybawieniem, dla dziecka stało się dużą traumą. Dla Jacka do tej pory całym światem było jedno pomieszczenie. Wszystko było zawsze na swoim miejscu, a każdy dzień wyglądał bardzo podobnie. Nagle odkrywa, że nie jest jedynym dzieckiem na świecie, że Ci wszyscy ludzie z filmów żyją naprawdę i, że nawet drzewa i trawa są prawdziwe. Takie wywrócenie życia do góry nogami i konfrontacja ze światem zewnętrznym musi być bardzo trudnym doświadczeniem, ale książka pokazuje nam, że człowiek ma niezwykłe możliwości adaptacyjne.

Chciałoby się wierzyć, że takie rzeczy dzieją się jedynie w książkach. Niestety to nie jest tylko fikcja literacka a takie „pokoje” istnieją naprawdę. Emma Donoghue nie ukrywa, że do napisania Pokoju zainspirowała ją prawdziwa historia. Była to sprawa Josefa Fritzla, który przez 24 lata więził i wielokrotnie gwałcił swoją córkę. Elisabeth urodziła w tym czasie siedmioro dzieci, w tym chłopca, który w chwili uwolnienia miał 5 lat. Myślę, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tym trudnym tematem i opisała go z dużym wyczuciem.

Pokój jest książką od której nie sposób się oderwać. Przeczytałam ją jednym tchem i żyłam nią jeszcze przez kilka kolejnych dni, nie mogąc zabrać się za kolejną pozycję. Jest to z pewnością powieść, która zapada w pamięć i zmusza do przemyślenia pewnych spraw. Dzięki niej bardziej doceniamy to co mamy, swoją codzienność. Warto po nią sięgnąć i zapoznać się z ekranizacją, która powstała na jej podstawie. Film oglądałam zaraz po przeczytaniu książki i również byłam zadowolona.
***
"Bardzo bym chciał oglądać telewizor cały czas, ale on ogłupia. Zanim zeszłem z Nieba, Mama miała go włączony ciągle i stanęła się zombi, co jest jak duch, ale chodzi łup łup łup. I teraz zawsze wyłącza po jednym odcinku, potem komórki się rozmnażają na nowo przez dzień i po kolacji możemy obejrzeć następny program i wymądrzeć we śnie."
***
"Jestem na świecie trzy i pół tygodnia i dalej nigdy nie wiem, co mnie zaboli."
***
"Kiedy nasz świat miał jedenaście stóp kwadratowych, łatwiej było go opanować."

piątek, 20 października 2017

Iskry Czasoświatu - Krzysztof Bonk



Iskry Czasoświatu


Autor: Krzysztof Bonk
Wydawnictwo: Self Publishing 
Data wydania: 17.03.2017
Liczba stron: 250
Moja ocena: 6/10



Pierwszy pojawia się Alex – bogaty prezes wielkiej firmy i kochanek żony przyjaciela, który w ramach zemsty postanawia go zabić. W następstwie morderstwa, które popełnił, Greg zostaje przeniesiony z czasów współczesnych do średniowiecznej Francji.  Wydarzenie to jest początkiem całej serii przeskoków w czasie i przestrzeni. Każdy kolejny bohater zostaje oderwany od swojej rzeczywistości po morderstwie dokonanym na  poprzedniku.  Jedni przenoszą się w przeszłość inni w bardzo odległą przyszłość. Średniowieczna wieśniaczka pojawia się w postapokaliptycznym świecie, jaskiniowiec budzi się na współczesnym planie filmowym, a znany reżyser filmów dla dorosłych nagle znajduje się w starożytnym Rzymie. Bohaterów jest znacznie więcej, ale wszystkich ich coś ze sobą łączy. Powoli zaczynają rozumieć w jaki sposób są ze sobą powiązani, aż w końcu poznajemy tytułowe iskry.

Kiedy odezwał się do mnie autor z propozycją przeczytania jego książki, którą zdecydował się wydać w formie self pulishingu, początkowo nie byłam przekonana. Nie przepadam za książkami z gatunku science fiction i jemu podobnych, ale bardzo zaintrygował mnie opis. Nieczęsto zdarza mi się być tak bardzo zaciekawioną po przeczytaniu samego opisu. Czy się zawiodłam? Ciężko powiedzieć.
Książka podzielona jest na dwie części, a każda z nich na kilka rozdziałów, z których każdy opowiada o innym bohaterze. Pierwsza część podobała mi się ogromnie. Opowieść wciągnęła mnie od pierwszej strony i czytałam z wielkim zainteresowaniem. Bardzo podobał mi się ogólny pomysł przenosin w czasie i miejscu w skutek morderstwa na odpowiedniej osobie, jak i to jak został on zrealizowany. Każda postać otrzymywała głos tylko na chwilę po czym ustępował miejsca kolejnej, a mimo to  autorowi udało się bardzo dobrze wykreować bohaterów. Każdy z nich jest inny i boryka się z innymi problemami. Niektórzy są bardzo intrygujący i przeżyli fascynujące przygody, a o innych od razu zapominamy, ale jedno jest pewne – nie ma dwóch takich samych historii.

W Skrach czasoświatu została przedstawiona bardzo ciekawa wizja przyszłości, w której ludzie odkrywają pewien pierwiastek. Umożliwia on podróże w czasie. Wciągające były również momenty, w których powoli poznajemy tajemnice magicznych iskier. Z zaciekawienie przerzucałam kolejne strony i nie mogłam się oderwać, niestety do czasu. W pewnym momencie zaczęłam się bardzo gubić w fabule i nie do końca rozumiałam o co chodzi, przez co mój zapał nieco zgasł. Końcówka książki nie przypadła mi do gustu. Wiem jednak, że większości czytelnikom to właśnie ta druga część podobała się najbardziej. Być może to ja, nieprzywykła do lektur w tym gatunku, nieco się zagubiłam.

Warto zwrócić uwagę na samo wydanie. Często duże wydawnictwa mają z tą kwestią problem i przy jakiejś pozycji nie wychodzi im to dobrze. Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że książka, której autor zdecydował się na self publishing wygląda tak dobrze. Od pierwszego wejrzenia jestem zachwycona okładką! Jej projekt wykonała Agnieszka Radzięda.

Krzysztof Bonk stworzył nietuzinkową historię, w której przyszłość i przeszłość nierozerwanie się ze sobą łączą. Książka skłania do przemyśleń nad tym jak zmienia się nasz świat na przestrzeni wieków. Nie jest jednak pozbawiona wad i dla niektórych czytelników może być momentami niezrozumiała. Właśnie dlatego myślę, że Iskry czasoświatu niekoniecznie są lekturą dla każdego, ale miłośnicy science fiction z całą pewnością będą zachwyceni i spędzą miło czas.
***
"Koniec? To słowo nie pasuje do tego, czym jesteśmy." (str. 189)
***
"Przy wejściowych drzwiach minęła dwóch strażników, model XA1Jonasz. Jednostki na tyle głupie, że potrafiły tylko strzelać, jednocześnie na tyle inteligentne, że docierało do nich, do kogo nie wypadało." (str. 207)
***
"Ale zwycięstwo było już czystym złudzeniem, poza jedną jedyną szansą." (str. 279)