wtorek, 15 maja 2018

Pocałunek morza - Anna Stryjewska


Pocałunek morza


Autor: Anna Stryjewska
Wydawnictwo: Szara Godzina
Liczba stron: 288
Moja opinia: 7/10


Od wielu lat największym pragnieniem Patrycji jest zobaczenie morza. Poznajemy ją podczas podróży pociągiem, w drodze do spełnienia marzeń. W czasie tego przejazdu młoda kobieta wspomina swoje dzieciństwo. Opowiada nam o czasach kiedy jeszcze żyła jej ukochana mama. Niestety, kiedy dziewczynka miała 10 lat, rodzicielka przegrała walkę z chorobą. Kiedy ojciec, po kilku latach, postanowił ożenić się ponownie Patrycja trafiła pod opiekę babci. Miało to być chwilowe rozwiązanie, ale okazało się, że została porzucona na rzecz nowej rodziny i luksusów. Babka od początku nie ukrywała swojej niechęci do wnuczki, którą traktowała jak służącą. Dziewczynka musiała szybko dorosnąć i zająć się zniszczonym i bardzo zaniedbanym domem, w którym czuła się jak intruz. Mimo ciężkiego startu nie traciła nadziei, że jej życie kiedyś będzie wyglądało inaczej. Lata mijały. Pewnego dnia dotarła do niej wiadomość, że ojciec umiera i chce z nią porozmawiać. Na łożu śmierci wyjawia prawdę o jej pochodzeniu i rodzinie, co jest dla niej wielkim szokiem. Zagubiona Patrycja trafia w ramiona przystojnego Przemka, który okazuje się być inny niż myślała. Szybko okazuje się, że jest w ciąży, niestety zostaje ze wszystkim sama. Uciekając od przeszłości, nieszczęśliwej miłości i strachu wyrusza w samotną podróż do Trójmiasta. Kończąc swoje rozmyślania nad tym co ją spotkało dociera na plażę i w akcie desperacji rzuca się do morza. Na szczęście przed utopieniem ratuje ją nieznajoma kobieta, która zabiera Patrycję pod swoje skrzydła. Panie stają się dla siebie bardzo bliskie, są jak rodzina i pomagają sobie nawzajem. Od tej chwili los Patrycji się odmienia, ale czy zdoła stawić czoła demonom przeszłości? Czy samotna matka ma szansę na miłość i udaną karierę zawodową? Jak potoczy się dalsze życie młodej mamy?
Kiedy tylko usłyszałam o tej książce wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Niezwykle zaintrygował mnie jej opis. Z resztą już sama okładka przyciąga uwagę. Wiązałam z tą historią wielkie nadzieje, czy spełniła moje oczekiwania?

Książkę możemy podzielić na dwie części. W pierwszej bohaterka opowiada nam o wydarzeniach, które miały miejsce przed podróżą nad morze, czyli na wsi. W drugiej natomiast poznajemy losy Patrycji po opuszczeniu rodzinnych stron. W nowym mieście nikt jej nie zna i nie ocenia. Poznaje prawdziwych przyjaciół, wydaje na świat zdrowego synka i sama „odradza” się na nowo. Zyskuje odwagę sięgania po więcej i spełniania dziecięcych marzeń. Zawsze jednak przychodzi taki czas, w którym trzeba rozliczyć się z przeszłością.

Pocałunek morza to poruszająca opowieść o samotności wśród ludzi, braku miłości i akceptacji, determinacji, walce o własne marzenia i o bólu, który nie każdy byłby w stanie udźwignąć. Jest to powieść, która wciąga od pierwszej strony i nie daje o sobie zapomnieć. Akcja toczy się powolutku, swoim własnym tempem, ale ani przez chwilę czytelnik nie czuje się znudzony, wręcz przeciwnie – czyta z zapartym tchem. Debiutująca autorka posługuje się lekkim i prostym językiem dzięki czemu nie jesteśmy przytłoczeni nadmiarem emocji. Czyta się ją łatwo i przyjemnie pomimo ciężkich tematów. Anna Stryjewska świetnie poradziła sobie również ze skokami w czasie. Zazwyczaj takie przeskoki wprowadzają zamęt i często gubię się w fabule. W tym przypadku łatwo było się odnaleźć.

Były momenty kiedy zachowanie głównej bohaterki mnie irytowało. Dawała się wykorzystywać i bez piśnięcia akceptowała wszystko co się jej przytrafiało. Nie wyrażała żadnych emocji. Zamiast złościć się na ojca, który bez najmniejszego powodu ją porzucił jeszcze go pocieszała. Jej naiwność mnie denerwowała i miałam ochotę nią potrząsnąć. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że takie osoby istnieją naprawdę i widocznie taki był zamysł autorki, by pokazać młodą kobietę, która jest samotna, bardzo zagubiona i nie wie, że może żyć inaczej.

Jest jednak coś czego zaakceptować nie mogę. W powieści pojawia się problem molestowania. Mała dziewczynka stała się ofiarą starszego sąsiada - Zygmunta. Moim zdaniem autorka źle poprowadziła ten wątek. Patrycja jednego wieczoru przeżywa traumę, a następnego dnia jak gdyby nic się nie stało plotkuje z oprawcą przy herbatce. Co więcej bohaterowie zaprzyjaźniają się. Pan Zygmunt staje się swego rodzaju aniołem stróżem, a to co wydarzyło się między nimi na początku już ani razu nie zostaje w tekście wspomniane. Wątek ten mógł zostać spokojnie pominięty, ponieważ nic nie wnosi do fabuły, a stał się szkodliwy. Autorka tłumaczy zachowanie mężczyzny tym, że był pijany. Pokazuje nam, że na ofierze taki akt nie robi większego wrażenia i nie wpływa na jej psychikę. Alkohol nie jest żadnym wytłumaczeniem takiego zachowania!

Nie do zaakceptowania jest dla mnie sposób ukazania problemu jakim jest wykorzystanie seksualne, przez co nie mogę z czystym sumieniem książki polecić. Wielka szkoda, bo poza tym Pocałunek morza był dobrą lekturą. Myślę, że bardziej przypadnie do gustu starszym czytelnikom niż nastolatkom. Nie polecam, ale też nie zniechęcam. 
***
"Świat krzyczał, świat śpiewał, wirował, tańczył, a z niej uchodziło życie. Cóż za paradoks!" (str. 135)
***
"- Wiesz, o czym marzę?
- O czym?  - zapytała, tuląc się do jego piersi.
- Pragnę, żebyś została matką mojego dziecka.
- Podobno każda kochająca kobieta marzy o takim wyznaniu. To komplement najwyższej wagi." 
(str. 219)
***
"Raz na wozie, raz pod wozem, zwykła mawiać Maria, a słowa te często przypomniały się Patrycji, dlatego liczyła się z każdym wydanym groszem, a na szaleństwa nie pozwalał jej rozsądek." (str. 222)
_____________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina.

8 komentarzy:

  1. Wiele niezbyt pochlebnych opinii czytałam o tej książce, co mnie niepokoi, bo sama wkrótce będę ją czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to głupie, ale okładka mnie odrzuciła od tej pozycji. I chyba nie odnalazłabym się w niej. Zdecydowanie nie moje klimaty :/

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też czasami okładki skutecznie zniechęcają do lektury.

      Usuń
  3. szkoda, że jeden niedopracowany wątek przekreślił pozytywne wrażenie, opis jednak dalej mnie intryguje, a twoja recenzja podsyciła ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja bardzo ciekawa. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jest to lektura dla mnie, tym razem podziękuję, zdecydowanie jestem na nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie z kolei morze przyciąga

    OdpowiedzUsuń
  7. pisanyinaczej.blogspot.com

    Chyba coś dla mnie. Będę miał na uwadze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie!
Będzie mi bardzo miło jeśli dasz znać co myślisz o tym poście :)